Fakt Blend (Official). (C) 2013.Podziękowania dla:PROSTOtv: http://www.youtube.com/user/PROSTOtvUrbanRecTv: http://www.youtube.com/user/UrbanRecTvCiemnaStref
Aby dodawać komentarze musisz się zalogować. Paluch x Pezet x Chada - Tylko z Tobą (BraKe Blend) (1) .mp3. .mp3. Plik Paluch ft. Chada Myślę o Tobie (BraKe Blend).mp3 na koncie użytkownika KarW49 • folder Hip hop • Data dodania: 17 wrz 2023.
Zepsuty Lyrics: Wyraźnie widzę co się dzisiaj dzieje z ludźmi / Cały świat wisi w próżni, moda na bycie próżnym / Styl życia luźny jak zwieracze łatwej dziury / Bez zobowiązań, aż
— غني بواسطة Sokół, Paluch "Kończy Się Świat" هي أغنية تم أداؤها على تلميع وتم إصدارها في 08 كانون الثاني 2022 على القناة الرسمية لشركة التسجيل - "BraKe".
Chcę Mniej is a song by Paluch, released on 2013-12-20. It is track number 12 in the album Lepszego Życia Diler. Chcę Mniej has a BPM/tempo of 150 beats per minute, is in the key of C# Maj and has a duration of 4 minutes, 23 seconds. Chcę Mniej is fairly popular on Spotify, being rated between 10-65% popularity on Spotify right now, is
zepsuty - paluch : [zwrotka 1] wyraźnie widzę co się dzisiaj dzieje z ludźmi cały świat wisi w próżni, moda na bycie próżnym styl życia luźny jak zwieracze łatwej dziury bez zobowiązań, aż do zamknięcia urny nigdy nie stanę obok was, kurwy niech wam żyły pozatyka hajs, kurwy zbyt wiele myśli różni nas, kurwy już nie wiem czy to
. "Nadal nie czuję się celebrytą, nie zobaczycie mnie na okładkach tanich magazynów dla kobiet, w których ludzie pokazują swój dom i pozują z pieskiem" - mówi Sokół o swoim dystansie do celebryckiego stylu życia. Porozmawialiśmy z nim o jego pierwszym solowym albumie, poczuciu humoru i o tym, co myśli o rapujących dziewczynach. W lutym 2019 roku, po dwudziestu latach na scenie, Sokół wydał swój pierwszy solowy album, który zatytułował "Wojtek Sokół". Podczas premiery kilku kawałków z jego płyty można było posłuchać w aucie, podczas nocnego przejazdu po Warszawie. To dlatego, że Sokół najbardziej lubi słuchać muzyki w samochodzie. Na spotkanie z nami przyjeżdża takim samym Range Roverem, jak ten, w którym woził swoich gości na przedpremierowym odsłuchu, więc wszystko się zgadza. Płyta "Wojtek Sokół" po tygodniu od wejścia na rynek pokryła się platyną. Album stał się złoty już na etapie przedsprzedaży, choć nie opublikowano wcześniej ani jednego singla i nie stworzono żadnego teledysku. Fani jego twórczości byli ciekawi jak raper sprawdzi się w pojedynkę. Można powiedzieć, że była to jedna z bardziej wyczekiwanych premier. A dla Sokoła chyba także jeden z wielu projektów. Jest bardzo zajęty. Niedawno pracował z Grzegorzem Jarzyną w ramach spektaklu adaptującego "Innych ludzi" Doroty Masłowskiej. Nadal odpowiada za swoją markę streetwearową PROSTO. Bez wątpienia jest człowiekiem sukcesu. O: Zanim przyszedłeś, rozmawialiśmy chwilę o tym, że ta płyta wyszła w mega fajnym dla ciebie momencie. Wydajesz się być bardzo zadowolony z życia i sam rapujesz o tym, że “jeszcze nie czujesz się zgredem”. Widać również po twoich social mediach, że wszystko jest w porządku. Czuć, że “Lepiej jak jest lepiej”. Sokół: Zdecydowanie lepiej. To jest faktycznie dobry moment mojego życia. Nabrałem sporo dystansu i pewne rzeczy przestały mieć dla mnie aż tak duże znaczenie. Sporo już w życiu przeżyłem, chociaż wiadomo, że nie chciałbym, żeby przykładowo ucięło mi rękę albo nogę, bo do tego pewnie nie podchodziłbym już na luzie. Dystans daje poczucie, że nie musisz już niczego udowadniać, ani się ścigać. Oczywiście fajnie jest dobiec do mety pierwszym, ale czy to, że jest się drugim lub trzecim coś zmienia? O: Mówisz bardzo stoicko Ja ogólnie jestem słaby w wyścigach. Mam wrażenie, że im bardziej się spinasz, tym bardziej boli cię później porażka. Będąc spiętym jest też trudniej wygrać. To powoduje przy okazji straszny stres – gdy patrzę na ludzi to widzę, że duża część jest tym przygnieciona. O: Bardzo im zależy Ja robię dużo rzeczy i to nimi czasami czuję się zwyczajnie zmęczony. Gdy tutaj wszedłem to zapytałaś, czy mam zły humor – wręcz przeciwnie, natomiast wychodząc z domu spojrzałem w lustro, zobaczyłem swoje na maksa podkrążone oczy i powiedziałem “kurwa, może bym w końcu odpoczął” (śmiech). Foto: Michał Klusek M: Odnośnie humoru, ale tego dobrego – obydwoje zauważyliśmy, że na nowej płycie jest go naprawdę dużo. To celowe, czy zauważyłeś to dopiero po zakończeniu pracy nad albumem? To nie była koncepcja, ale jesteście kolejnymi osobami, które zwróciły mi na to uwagę. Ja mam specyficzne poczucie humoru, które dość ciężko jest przekuć w utwory. Najczęściej żartuję w taki sposób, że nie wszyscy wiedzą, że to żarty. Mnie to bardzo bawi, ludzi mniej. Ciężko jest to uchwycić w kawałkach i ludzie często odbierają mnie jako ponurego człowieka, co niekoniecznie jest prawdą. Może przy okazji tego albumu udało mi się lepiej wyrazić samego siebie. M: Dwa poprzednie albumy miały swoją premierę w piątek trzynastego. “Wojtek Sokół” został wydany dzień po walentynkach. Czy tą konkretną datą też chciałeś coś przekazać? O: Albo zakpić sobie z walentynek? M: Mieliśmy na to milion teorii – czy płyta będzie o miłości, czy bardziej powalentynkowym hangoverem. Tym razem był to przypadek. Musieliśmy przesunąć datę premiery i mówiąc zupełnie szczerze, to była jedyna rozsądna data - później były premiery albumów Ostrego i PR08L3M-u, a nie chcieliśmy wydawać płyt tego samego dnia. To raczej normalna praktyka, że nie wcinamy się sobie w daty premier, bo to po prostu nieeleganckie. Rynek hip-hopowy w Polsce nie jest zdominowany przez majorsów, tak więc każdy z wydawców może pozwolić sobie na lekkie zmiany w kalendarzu, tak żeby nie doszło do wewnętrznego kanibalizmu. My w Warszawie wszyscy się znamy, znamy daty swoich premier, więc 15 lutego był jedyną rozsądną dla nas datą. O: Ja lubię, kiedy płyty wychodzą w takim momencie. Mam wtedy czego słuchać zanim zrobi się ciepło, pozwala mi przetrwać. M: Można zamknąć oczy i udawać, że już jest lato. Ogólnie dużo płyt wychodzi w tym terminie. Ja zawsze wydawałem płyty pod koniec roku - większość nich między wrześniem a grudniem. Może to właśnie dlatego było na nich mniej humoru (śmiech). M: Przy okazji premiery pierwszej płyty z Marysią Starostą mówiłeś, że zmęczyło cię trochę rapowanie klasycznych szesnastek i lubisz zabawić się formą, ograniczając ilość wersów. Na tej płycie wróciłeś do schematu trzech zwrotek i refrenu. Znów poczułeś potrzebę wygadania się? Na płycie mamy też “Pomyłkę”, która jest jedną, bardzo długą zwrotką; “Lepiej jak jest lepiej” ma nietypowe zakończenie, a numer z Hewrą jest dość chaotyczny. Z drugiej strony, może masz rację i płyta jest ustawiona trochę schematycznie. Nie myślałem o tym w ten sposób, to nie był przemyślany zabieg, ale może to wynikać z tego, że zamiast nagrywać koncepcyjny album, ja po prostu nagrywałem pojedyncze kawałki. O: Podczas słuchania albumu myślałam o tym, że po części jest on inspirowany fascynacją imprezami branżowymi, takim celebryckim lifestylem, ale i świadomością tego, że są niewiele warte. Zdajesz się być trochę w zawieszeniu między tymi światami. Fascynacja, to złe słowo, a już na pewno nie celebrytami. We wszystkim potrzebna jest równowaga. Myślę, że radykalne podejście do żadnej ze spraw nie jest mądre - radykalnie możemy stwierdzić, że np. ucięcie głowy sąsiadowi to nie jest dobry pomysł (śmiech). Generalnie dużo rzeczy, które ludzie lubią oceniać jednoznacznie, wcale nie są takie złe. O: Imprezy są przyjemne, używki też - nie czarujmy się! Ja słabo znam świat celebrytów, którzy bywają na imprezach nie po to, żeby się bawić, tylko żeby się pokazać. Jasne, parę razy stanąłem na ściance, bo ktoś mnie o to ładnie poprosił, ale nigdy nie szedłem na imprezę tylko po to, żeby dać się sfotografować - to byłoby absurdalne. Myślę, że ogólnie celebryci, nie tylko w Polsce, ale na całym świecie są słabego sortu - przykładem mogą być te dwie debilki, które ostatnio biły się w klatce. O: FAME MMA – Linkiewicz i Godlewska. Tak, jedna warta drugiej. Są oczywiście ludzie znani, którzy też wpadają do dużego worka z napisem “celebryci”, ale jednak stoi za nimi coś więcej. Mają jakiś background i dokonania – nie są znani wyłącznie z bycia znanymi. Inną rzeczą jest dla mnie korzystanie z możliwości, jakie daje życie. Zabawne jest dla mnie to, że przez dużą część mojego życia miałem zakaz wchodzenia do większości klubów w tym mieście. Dzisiaj rozkładają tam przede mną dywaniki i leją alkohol za darmo. Jest w tym jakaś głupkowata satysfakcja, że z tak dużego minusa udało mi się wyjść na całkiem spory plus. Nadal jednak nie czuję się celebrytą, nie zobaczycie mnie na okładkach tanich magazynów dla kobiet, w których ludzie pokazują swój dom i pozują z pieskiem. O: A gdybyś dostał taką propozycję, to odmówiłbyś? Odmówiłbym. Nie mam potrzeby robienia takich rzeczy. Odkryłem już i tak bardzo dużo swojej prywatności przez Instagrama i to mi zupełnie wystarczy. Kiedyś nie podejrzewałbym, że pokażę ludziom aż tak dużo, ale technologia trochę mnie zmieniła i jakąś część siebie położyłem na tacy. Momentami tego żałuję - wkurwia mnie to, że widzę na plotkarskich portalach artykuły z bzdurami na mój temat, okraszone zdjęciami z Instagrama, które nie mają z tym żadnego związku. O: Wracając trochę do poważniejszej prasy modowej i mody jako takiej. Zgodziłeś się na sesję dla Vogue’a, od lat tworzysz markę PROSTO. - to już o wiele więcej niż hip-hopowa odzież. Czym w tym momencie jest dla ciebie moda? Lubię estetykę, design i ubrania i lubię się nimi bawić. Bardzo lubię streetwear – będąc za granicą często chodzę po butikach i sprawdzam ubrania marek, o których wcześniej nie słyszałem. To dla mnie po części zabawa próżnością - modne ubieranie się to jedna z rzeczy, o których wiemy, że patrząc szerzej nie mają większego sensu. Jest czymś w rodzaju nowoczesnej wersji koralików afrykańskich plemion – to ozdoby, które są zrobione głównie po to, żeby kusić partnerkę lub partnera. Zobacz także Foto: Kulesza & Pik / Materiały własne artysty Można oczywiście chwalić się swoimi samochodami, ciuchami i gadżetami – niby niezbyt moralnie, ale czy tak samo nie robią zwierzęta, które chwalą się swoim upierzeniem albo śpiewem? Najważniejsze jest, żeby się w tym nie zatracić i nie przyjmować wszystkiego bezrefleksyjnie. Dla mnie podstawa to wyczucie dobrego smaku. Dzisiaj w zasadzie możemy pójść do opery w bluzie z kapturem – moda wysoka totalnie przecrossowała się ze streetwearem i nie wiadomo, gdzie jest granica. Kluczem jest to, żeby ubierać się, a nie przebierać. Po tym można poznać ofiarę mody - gość chce ubierać się jak A$AP Rocky w teledysku, ale problem w tym, że ludzie się tak kurwa nie ubierają na ulicach. To, że założysz ciuchy jak A$AP Rocky nie znaczy, że jesteś gwiazdą, ani że zaczniesz zarabiać takie pieniądze jak on. M: Do tego trzeba jeszcze umieć rapować. O: I być cholernie kreatywnym. Pogadajmy chwilę o sztuce, bo to też bliski mi temat. A$AP Rocky mocno działa na polu tym polu, korzystając chociażby ze sztuki performance’u. W Polsce też się coś ruszyło w tym kierunku - przykładowo instalacja PRO8L3M-u czy Projekt Tymczasem z hip-hopowym spektaklem w teatrze. Czy dla ciebie rozróżnianie sztuki wysokiej i niskiej ma jeszcze sens, czy rozsądniej jest dzielić ją na dobrą i złą? Myślę, że oceniając sztukę na samym końcu dochodzimy do momentu, w którym muzyka, malarstwo czy rzeźba jest dobra lub kiepska. Sztukę ludową mogli robić wszyscy dla wszystkich, ale w tym samym czasie istniały też filharmonie i opery. Są rzeczy, które krytycy i świadomi ludzie uważają za dobre i wartościowe. Są też rzeczy, które podobają się gawiedzi i mimo tego, że nie niosą nic ze sobą, to po pół litra wódki okazują się świetne. O: Ja myślę, że teraz bardziej ocenia się rzeczy właśnie według kryterium “dobre” i “złe” i dla mnie takie rozróżnienie jest super. W końcu najważniejsze jest samo dzieło, a nie jego autor. Ostatnio rozmawiałem z kimś na ten temat. Czy gdyby Adolf Hitler namalował cudowne obrazy, to powinniśmy się nimi jarać? M: Michael Jackson. O: Roman Polański, Woody Allen... to stały temat, który ciągle wraca. Dokładnie. Czy patrzymy na dzieło przez pryzmat twórcy, czy kompletnie to pierdolimy i oceniamy tylko efekt końcowy. O: Pozytywna ocena wpływa też na sytuację finansową artysty i jego ogólne dowartościowanie jako osoby, która robi złe rzeczy. Wszystko jest relatywne. Dlatego tak trudno dziś oceniać. Czasem sytuacja jest ewidentna, ale takich rzeczy jest niewiele. Polskie społeczeństwo jest podzielone na dwa obozy i w obu przypadkach skrajnie radykalne. Ten lewicowy jest niby mniej agresywny, ale tak samo zacietrzewiony i głupi. Można być feministą i rozumieć feminizm jako równouprawnienie, albo na siłę szukać parytetów. Czy posłanek i posłów ma być po równo? Wyrównywanie na siłę jest jak sztuczne sterowanie gospodarką. Przerabialiśmy już to - kiedyś chłopi i robotnicy dostawali punkty za pochodzenie, a Żydzi mieli ograniczony wstęp na uniwersytety, żeby utrzymać przewagę Polaków. Wszelkie tego typu ingerencje są idiotyczne. Nie interesują mnie te podziały, nawet jeśli ci ludzie mieli wyjściowo jakieś racje, to dziś je zatracili i to to nie ma znaczenia. Nie ma sensu gadać z ludźmi, którzy są ekstremistami. O: Wspominasz o byciu feministą. Odkopaliśmy sobie z Maćkiem taki moment, kiedy w Żywym Rapie oceniałeś występy raperek. Byłem gościnnie w jednym odcinku, ale zapisałem się mocno w historii tego programu i znienawidziła mnie połowa elektoratu kobiecego. Słupki u kobiet spadły mi na 10 lat. O: Ostatnio wywiązała się w sieci dyskusja na temat seksizmu w polskim rapie, ocierająca się o twórczość PRO8L3Mu. Myślę, że tamta sytuacja z Żywego Rapu trochę się z tym łączy. Oceniałeś wówczas występ młodej raperki, skądinąd bardzo słaby... Dziękuję, że ktoś zauważa istotę problemu. O: Tak, ja to z przykrością obserwuję, ale niestety chyba nie dorobiliśmy się jeszcze na rodzimej scenie polskiej Foxy Brown. Natomiast powiedziałeś wtedy, że rap nie jest dla dziewczyn. Nie jarałeś się nigdy chociażby właśnie Foxy Brown? Jarałem się Foxy, jarałem się też Bahamadią. O: Czyli nie masz aż tak skrajnego przekonania, że laski nie powinny rapować, biorąc pod uwagę choćby nagrodę Grammy dla Cardi B.? Nie mam, ale jak patrzę na taką panią, która występowała w Żywym Rapie, to mam ochotę tego zabronić. Dlaczego mimo wszystko jest mniej żołnierek niż żołnierzy, górniczek niż górników? Nie jesteśmy tacy sami, nie musi tak być. Ja przykładowo mogę mieć wrażenie, że prawie każdy wizażysta to gej, choć niepotrzebnie teraz generalizuję. Możemy próbować wyrównywać, niech każdy robi, co chce. Jeżeli laski zajebiście nawijają, to niech nawijają, tylko gdzie one są? W Polsce jest problem, ale w Stanach to się zdarza - tam jest inna kultura hip-hopowa. Myślę, że gdyby w Polsce dziewczyna nawinęła storytelling o swoim ostatnim weekendzie w stylu PRO8L3Mu to ludzie spaliliby ją żywcem jak ladacznicę. W Niemczech jest Schwesta Ewa, Polka, która nagrała po niemiecku płytę “Kurwa”, na której opowiadała o tym, jak była prostytutką. Potem została burdelmamą i pracowały dla niej różne dziewczyny, takie rzeczy się zdarzają. Niedawno poszła do więzienia za stręczycielstwo. O: To akurat jest już trochę hardcore. Chodziło mi raczej o społeczny odbiór nawijek o szybkim seksie i narkotykach. Nie sądzę, że gdybym była rapującą dziewczyną to wyprzedałabym Torwar z takim tekstami, nawet gdybym była zajebista. Nie widzę tego przez odbiór społeczny. Pewnie byś wyprzedała, gdybyś była w tym zajebista i przekonująca. We współczesnych raperkach i raperach przede wszystkim brakuje mi autentyczności. Ja im kurwa nie wierzę, to są łgarze pierdoleni. Jak słucham Oskara, to ja wiem, że on mówi prawdę, a te dziewczyny? O: Czyli sukces zależy od autentyczności? Myślę, że tak. A wracając do seksizmu – ja nie rozumiem, jak można nazywać seksizmem rap o traktowaniu dziewczyny w łóżku nawet najbardziej przedmiotowo, jeśli naprawdę tak było, za jej zgodą, a ja nie zrobiłem tego przemocą i jej się to podobało. M: Tylko niestety w Polsce takie podejście jest w mniejszości. Jesteśmy dorosłymi ludźmi. Jeśli dogadujemy się na coś, to nikogo poza nami nie powinno to obchodzić. Nie możemy zakładać, że każda kobieta lubi być zdominowana, ale trudno powiedzieć, że żadna tego nie lubi. O: Najłatwiej chyba spytać (śmiech). Natomiast jeżeli chodzi o rap – mnie nie przeszkadza, że podmiot liryczny przedstawia jakąś historię ze swojej męskiej perspektywy. Oczywiście można próbować robić hip-hop, który w ogóle będzie unikał niektórych tematów, tylko czy to będzie taka muza, której chcemy słuchać? Ludzie, którzy podnoszą larum to pewnie smutni ludzie, którzy niczego nie przeżyli i pieprzą się “na misjonarza” raz w miesiącu. Oczywiście, na pewno i oni bywają szczęśliwi, ale niech się nie mieszają w moje życie seksualne, które wygląda nieco inaczej. Ani Oskar, ani ja, ani nikt, kto się przewijał w tej dyskusji, nie napisał wersu o tym, że przechodził ulicą, walnął jakąś kobietę w łeb i wydymał. To nie jest o gwałceniu ani o przemocy. Wrzucanie wszystkich kobiet do jednego worka przypomina prawicowe wyobrażenia o tym, że wszyscy powinni być heteroseksualni. Są kobiety, które lubią być dominowane i śmiem twierdzić, że jest ich całkiem dużo. Poza tym mam wrażenie, że kobiety są coraz bardziej wyzwolone i potrafią wprost powiedzieć, czego chcą w łóżku. M: Storytellingi to nie tylko same historie, ale i sposób w jaki są opowiadane. Długo byłeś królem rapowych opowieści, a teraz Oskar czy Kaz Bałagane kozacko sobie radzą. Czy czujesz ich oddech na plecach? Świetnie sobie radzą i gdybym uważał inaczej, nie zapraszałbym Oskara i Taco do wspólnego storytellingowego kawałka. “Napad na bankiet” powstał w mojej głowie wraz z koncepcją, żeby każdy z nich opowiedział ze swojej perspektywy tę samą historię. Doceniam to, że Taco ma duży talent do opowiadania historii, jest też bardzo charakterystycznym raperem, choć pochodzi z innego świata niż ja czy Oskar. Jeśli masz tak dobrych ludzi, którzy potrafią pisać, mają tyle dystansu i talentu, to powstają wtedy fajne rzeczy. M: Czyli jarasz się tym, że są na scenie? Oczywiście! Ja już nie muszę siedzieć na żadnym podium. Myślę, że fajnie, że ta moja pierwsza solowa płyta sobie dobrze poradziła. Mogłem się trochę zabawić bezczelnością i nic nie mówiąc, sprzedawać kota w worku. W sumie do tej pory nie wypuściliśmy żadnego teledysku. Jest mi niezmiernie miło, że album spotkał się z tak dobrym przyjęciem. Trochę głupio byłoby nagrać kiepską płytę, gdy ma się już 42 lata. Natomiast nie mam potrzeby dominacji. Muszą przyjść nowi, świeżsi. Oskar jest świetny, chciałbym, żeby inni też dbali o jakość. M: Czego ci brakuje w nowym polskim rapie? Warsztatu pisania. Całe życie jarałem się inteligentnym językiem ulicy. Takim, który w pozornie prosty sposób opisuje coś bardziej złożonego, co przemówi do mądrego, kumatego odbiorcy. Nie lubię silenia się na skomplikowane słowa. Był w polskim rapie taki etap pisania zwrotek ze słownikiem w ręku. To było sztuczne, mierziło mnie, bo przecież nikt tak, kurwa, nie mówi na co dzień. Myślę, że mam spory zasób słów i wyrosłem w rodzinie, która operowała całkiem piękną, kwiecistą mową, ale to nie znaczy, że sam w 2019 roku mówię w taki sposób. Wydaje mi się, że wykorzystując to, jak ludzie mówią naprawdę, można pisac wiarygodnie i dotrzeć do szerszej publiczności, niż popisując się znajomością języka salonowo-literackiego. M: Lubię takie zdanie, które kiedyś powiedział Juras... Juras świetnie opowiada, to bardzo niedoceniony storyteller! M: “Rap musi mieć siłę pierdolnięcia w ryj na mrozie” - to dla mnie dobra definicja. Dokładnie. U młodych raperów brakuje mi też pewności siebie, umiejętności konstruowania wyrażeń. Jak czytam Orbitowskiego, Żulczyka czy Twardocha, to czuję, że oni wiedzą jak do mnie pisać. Każdy z nich robi to inaczej, ale tam nie ma niepotrzebnych słów, infantylnych zwrotów. Z kolei taki Zygmunt Miłoszewski, laureat Paszportu Polityki, może i buduje niezwykłe intrygi, ale jakimi słowami on to pisze! Jak to czytałem, to narzekałem: co to jest za chujowy język i masa czerstwych żartów. M: Trochę jak w “50 twarzach Greya”, o której ostatnio gadaliśmy, jak to było? O: Tak, był taki fragment, że laska w trakcie orgazmu krzyczy: “O, święty Barnabo!” Rozumiecie, o co chodzi. Takie niby rubaszne, studenckie, chujowe dowcipy gości, którzy całe dzieciństwo zbierali ciuchcie i semafory. O: Czy to właśnie przez fascynację wykorzystywaniem autentycznego języka wszedłeś we współpracę z Grzegorzem Jarzyną i Dorotą Masłowską wokół spektaklu “Inni ludzie”? Grzegorz Jarzyna zwrócił się po pomoc, kuratelę muzyczną. Tak naprawdę połączyła nas menadżerka Doroty Masłowskiej i Kuby Żulczyka Monika Regulska, z którą znamy się od lat. Powiedziała: “Grzegorz szuka, a ty chyba kumasz”. Razem z Rafałem Groblem uznaliśmy, że oprawa spektaklu powinna wykraczać poza hip-hop i zbudowaliśmy trzyosobowy team, który zrealizował tę wizję. Phantom z Ptaków dbał o podłoże muzyczne, DJ B. znany z grania z Molestą jest na scenie w trakcie przedstawień, a Ras uczył aktorów rapować. Poza tym pozytywnie zareagowaliśmy na pomysł Grzegorza, obsadzenia w głównej roli Jank1llera, to był bardzo dobry ruch. O: Ja wiem, Yacine Zmit to Jank1ller. Słuchałam jego rzeczy, byłam też na spektaklu. M: Właśnie, co się dzieje z jego płytą? Bardzo fajnie wszedł jakiś czas temu ze swoimi singlami. To jest bardzo ciekawa postać. Mamy z nim podpisany kontrakt w PROSTO i czekamy, co się wydarzy jak już skończy się sztuka. M: Porozmawialiśmy trochę o książkach i języku. Mówiłeś kiedyś, że na wspomnienia przyjdzie czas, ale nie miałeś ochoty nigdy napisać opowiadań, czegoś dłuższego? Myślę o tym co jakiś czas, ale bywam zmęczony i w wolnym czasie bardziej myślę o tym, żeby gdzieś wyjechać, wyrwać kilka dni na rzeczy, na które nie mam tu czasu. Z drugiej strony, jak zbyt długo nic się nie dzieje, to zbieram ekipę, żeby się napić. Nigdy nie piłem alkoholusam, jestem uzależniony od towarzystwa, przepływu emocji między ludźmi. O: Pisanie wymaga samotności i dyscypliny. Okres pracy nad płytą to były prawie trzy lata, choć przez większość czasu nic nie robiłem chodziłem na imprezy, a wszyscy pytali mnie, kiedy płyta. A przecież z krótkimi formami jest niby prościej. Dlatego, jeśli chodzi o coś dłuższego, ciągle powtarzam sobie: może jeszcze chwila, może to nie ten dzień. Zobacz też: Sokół – Chcemy Być Wyżej [Projekt Tymczasem]
Tekst piosenki: Przepełniony nienawiścią do promowanych postaw Zepsucie się pogłębia, czuję syfu osad Daje mi moralną mapę z telewizora prostak Ja mam myślenie własne, a nie partyjny program Wszystko jest łatwe w zasięgi każdej ręki Leniwe społeczeństwo, leniwe do pierwszej kreski Rozpieszczone dzieci z rodzicami do trzydziestki A GTA to jedyne, co w życiu przeszli Ich życie wygląda tak jak porno fabuła A świeże powietrze dawno zastąpił wirtual Żyję w tym świecie i nadal znajduję umiar Choć niejeden na mym miejscu znaleźć by go nie umiał Wystarczyło skumać podstawowe zasady Wprowadzić je w życie, tak by to był nawyk To nic wyszukanego i na pewno zna je każdy I każdy o nich zapomniał, bo dziś każdy jest zbyt ważny Szczerość to zaszczyt tu gdzie sześć miliardów bydła Znajdź jedną bratnią duszę, może się przydać Jak pokocha twe ubóstwo czułość i dobre serce To daj znać, może znowu w ludzi uwierzę Tej, Jestem zepsuty? Czy to zepsuty jest świat? On mnie naprawi? Czy ja go naprawić mam? Nikt nie jest święty, wolny od wad Wolność zabija, tak samo jak jej brak /2x [Zwrotka 2: Sokół] Piąta rano zima posypany piachem śnieg Na przystanku tramwajowym kima bezdomny zgred Kobiety dwie podróżują do roboty Inna miasta część betonowe schody, piąte piętro Chłopak piąty raz puszcza w kibel swoje piekło Obiecując sobie, że już nie pierdolenie ściechy Matka pyta przestworza za jakie grzechy Kilka godzin później już nie blok, już inny typ tłok Głęboki tłum, chłopak się przymierza do kiermany Po to jechał na papieża I pierdoli to Nie żal mu tej emerytki Koks, wódka, dziwki inne rozrywki Ja nie oceniam Jestem tylko narratorem Opowiadam o tym co jest bez wątpienia chore Jednak ja jak inni obojętny dziś wyraźnie Zrozum życie depcze wyobraźnię Jestem zepsuty? Czy to zepsuty jest świat? On mnie naprawi? Czy ja go naprawić mam? Nikt nie jest święty, wolny od wad Wolność zabija, tak samo jak jej brak /2x Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu
Paluch ft. Sokół - Miejski Syf (BraKe Blend) BraKe na fb: Paluch: Sokół: tekst: Kolejna wiejska sztuka szczęścia w mieście szuka Ładna była, ale wpadła w sidła miasta Przełom nastał i rozdział w życiu nowy Gardłem doi fiuty, zamiast doić ręką krowy Śpi pół dnia, potem ogląda reality I bardziej rzeczywiste niż jej życie to co widzi W telewizji przekonują nas, że to jest norma Co jest normą? Wzrostu hormon? Okradanie społeczeństwa przez władzę pozorną? Porno? Policji kordon? Czy ten typ leżący na ulicy z rozjebaną mordą? Wielu powie, że ten tekst jest chory To pozory to co mowie jest Wszyscy wiedza o tym Więc to normalne jak śmierć, urodziny, czerwone stringi maturalne sztuk Jak to ze jest Bóg, który wie po co to wszystko jest dokładnie Ludzie na górze, śmieci na dnie Wierzysz? jak coś gdzies przyciąć to oczywiście jak puka przeszłość to zamknąć drzwi jak coś nie gicior walim na pizdę chcesz gadac o czymś to lepiej milcz jak coś gdzies przyciąć to oczywiście jak puka przeszłość to zamknąć drzwi jak coś nie gicior walim na pizdę chcesz gadac o czymś to lepiej milcz Podwojone patrole na wszystkich blokowiskach w mieście Bogaci skurwiele, oni mijają się z aresztem Dają Tobie nic, ale oddaj resztę Dla nich jesteś śmieciem, jak do dragów tester Pogłębiony dystans, kamery i ochrona Bogata władza mówi kogo obejmie kontrola Dbają o siebie, nie pamiętają o nas Nie chcą wiedzieć czyja krew spływa po ich dłoniach To potwór intelektu z przerzutem na sumienie Wyjdź na ulicę polityku, dostaniesz kamieniem Pierdolę Twoją partię i każdą Twoją ściemę Państwowe instytucje są dla przygłupów ściegiem Miejski delikates to ich towar na półkach Ukrain kitami i zielone topy w lufkach Towar spod lasy zawsze idzie po łapówkach A najlepsze posady nie są dla Ciebie na zakupach jak coś gdzies przyciąć to oczywiście jak puka przeszłość to zamknąć drzwi jak coś nie gicior walim na pizdę chcesz gadac o czymś to lepiej milcz jak coś gdzies przyciąć to oczywiście jak puka przeszłość to zamknąć drzwi jak coś nie gicior walim na pizdę chcesz gadac o czymś to lepiej milcz
Już jakiś czas temu ukazała się długo oczekiwana solowa płyta warszawskiego rapera Sokoła – w 20 lat po jego debiucie w szeregach ZIP Składu pojawił się album określany przez krytyków i publiczność jako „płyta roku”. Z tej okazji postanowiliśmy porozmawiać z artystą o elektronicznych elementach obecnych w jego życiu i twórczości. Poczytajcie o nawiązaniach do Miami Bass, cytatach z synth-popowego Papa Dance, graniu ambientu w chill-out roomach, estetyce hip-house, melanżach z rapem i techno w klubie Alfa, idei stojącej za sub-labelem MOST i znanym duecie elektronicznym, którego bit ostatecznie nie wszedł na ten album. Artur Wojtczak: W tym wywiadzie – przy okazji premiery twojej solowej płyty – chciałbym przedyskutować twoje związki z muzyką elektroniczną. I już na początku chcę sięgnąć aż do lat 80.: w piosence „Pomyłka” cytujesz polski taneczny pop „słowo koniec i gaśnie film” jest fragmentem utworu zespołu Papa Dance, dla którego teksty pisał zresztą twój tata… Sokół: Tak, zgadza się, choć akurat tego tekstu („Pocztówka z Wakacji”) mój tata nie napisał. Ale ja bardzo lubię ten cytat i użyłem go świadomie. W końcu wychowywałem się na muzyce Papa Dance . By loading the video, you agree to YouTube’s privacy more Load video Always unblock YouTube AW: Papa Dance czy cały nurt New Romantic był wtedy dla ciebie brzmieniowym obciachem? Sokół: Byłem za mały by to oceniać będąc w 4-tej klasie podstawówki. Ale ta otoczka muzyczna wokół zespołu była dla mnie jako dziecka bardzo ciekawa, bo tata zabierał mnie np. na nagrania muzyczne do telewizji, zresztą gmach TVP był miejscem, które szczerze uwielbiałem. Chodząc na te nagrania miałem możliwość zaglądania za kulisy spraw, które były normalnie niedostępne. Po latach estetyka New Romantic czy synthpopowa wydaje mi się mimo wszystko ciekawa, bardzo wdzięczna do odświeżania na nowo, do muzycznego recyklingu, zwłaszcza hardkorowego. AW: Końcówka lat 80. to już eksplozja brzmień undergroundowego acid-house i pierwsze utwory stricte klubowe, którym udawało się wskoczyć na listy przebojów. Chyba pamiętasz kilka z nich, skoro w „Końcu Gatunku” wspominasz belgijski skład Technotronic… Takiej muzyki słuchali też np. chłopaki z Warszafskiego Deszczu. By loading the video, you agree to YouTube’s privacy more Load video Always unblock YouTube Sokół: Jasne, że tak. To był bardzo ciekawy okres, słuchałem tego sporo, wymienię, chociażby świetny i ponadczasowy singiel „It Will Make Me Crazy” Felix. Do tego takie grupy jak The KLF, Technotronic. A moim pierwszym kompaktem, jaki kupiłem była płyta C&C Music Factory. Była to dla mnie kwintesencja dobrze wyprodukowanego tanecznego popu z elementami czarnej muzyki. By loading the video, you agree to YouTube’s privacy more Load video Always unblock YouTube AW: 14 lutego zamieściłeś na Instagramie swoje zdjęcie z 1989 roku, gdy słuchasz 2 Live Crew z magnetofonu stereofonicznego. To był czas brzmienia Miami Bass i mieszania się stylistyki house’owej z rapem… Sokół: Tak, byłem wręcz fanatykiem tego zespołu i tej muzyki. Miami bass bardzo mnie inspirowało i kilka lat temu nagrałem kawałek w oparciu o tę stylistykę, czyli „Cynamon”. By loading the video, you agree to YouTube’s privacy more Load video Always unblock YouTube AW: Czy słowa w utworze „Tak To Wygląda” z płyty producenckiej Waco również nawiązywały dokładnie do tego czasu? Sokół: Tak. Ja wtedy dostałem sporo kaset od swojego brata ze Stanów. Na nich były poprzegrywane albumy wykonawców takich jak Tone Loc, Fat Boys, Young Beastie Boys czy Run DMC. To było niesamowite, jak jakaś przepustka do innego świata. Dzięki bratu zacząłem więc słuchać rapu, to było nowe odkrycie, mój świat wtedy diametralnie się zmienił. Wcześniej słuchałem czy Obywatela Po wejściu w kulturę hip-hop chciałem nawet wyglądać tak jak oni. By loading the video, you agree to YouTube’s privacy more Load video Always unblock YouTube AW: O czym zresztą wspominasz w tym kawałku… Sokół: Właśnie. I to był też czas rozkwitu MTV z całą masą dobrych programów, począwszy od Yo! MTV Raps aż po interaktywne audycje, gdzie do studia dzwonili widzowie z całej Europy. A w Polsce płytę nagrał Kazik, którą do dziś uznaję za zajebistą, zwłaszcza kawałek „Spalam się” zarówno tekstowo, jak i muzycznie, bo nie chodzi tu o flow. AW: W Stanach Jungle Brothers nagrywali „I’ll House You”, Queen Latifah „Come Into My House” , tymczasem w Polsce dość długo czekaliśmy na rasowy hip-house. Za to w warszawskiej Alfie publiczność słuchająca rapu również mieszała się z fanami house i techno. Sokół: Faktycznie było tak jak mówisz. W Alfie np. grano np. 2 godziny hip-hop, a potem 2 godziny techno i pochodne. Nikomu to nie przeszkadzało, co najwyżej część ludzi szła do baru, gdy w danym momencie muzyka im mniej odpowiadała. Były niby 2 bandy ludzi, jedna sympatyzująca z rapem, druga z muzyką techniczną, ale byli też tacy, którzy lubili i jedno i drugie. Bo i jedna i druga muzyka była wtedy świeża i w kontrze do tego, co się działo w mainstreamie, zwłaszcza polskim. Potem były też imprezy w Hybrydach czy Trendzie, gdzie np. piątek był poświęcony hip-hopowi, a sobota była nocą z techno czy house. Bar-dzo lubiłem też brzmienia chilloutowe i mało kto wie, że grałem kilka razy w niedzielę w Hybrydach jako DJ właśnie imprezy ambientowo – chilloutowe. Miałem sporą płytotekę, cały przekrój od typowego ambientu i chill outu po inne brzmienia: The Orb, Brian Eno, Art Of Noise, The Future Sound Of London, The Irresistible Force, Orbital, Black Dog, Ultramarine, Mouse on Mars, Autechre… Zdarzało mi się zagrać też Plastikmana czy jakieś rzeczy z Warpu typu Aphex Twin. By loading the video, you agree to YouTube’s privacy more Load video Always unblock YouTube AW: Ten czas to zarówno miks publiczności, ale też współpraca artystów, DJ-ów z różnych środowisk. Thinkadelic miało na singlu remiks klubowy, Mic Ostap pożyczał mikser DJ’owi 600 V… Sokół: Proste! A dobrym przykładem łączenia środowisk jest dla mnie brat Mica Ostapa, czyli Kuba O vel ₪, który wyprodukował nam przecież bit na pierwsze W Witrynach Odbicia, potem na składankę Prosto, a teraz jest związany z Hewrą. Jest dla mnie mistrzem samplingu. Muzyka powinna się jak najbardziej przenikać. Jeśli gatunek jest hermetyczny i szczelnie zamknięty, nie rozwija się. To jak z brakiem świeżych genów w zamkniętych społecznościach, nic dobrego z tego nie wynika. AW: Kilka lat temu PROSTO. Otworzyło swój sub-label MOST poświęcony brzmieniom elektronicznym. Jak powstał ten pomysł? Sokół: Krótko po zaprzestaniu działalności wytworni S1 Warsaw, poznałem osobiście Rafała Grobla i się zaprzyjaźniliśmy, od początku ceniłem jego erudycję muzyczną i podejście do kwestii wydawania brzmień klubowych. Moja rola w stworzeniu MOST-u sprowadza się jednak tak naprawdę do stworzenia zaplecza. Tymczasem mózgiem całej operacji był od początku Rafał. By loading the video, you agree to YouTube’s privacy more Load video Always unblock YouTube AW: Wczesne lata 2000 to Twój udział w drum’n basowym przedsięwzięciu 15 Minut Projekt, a potem z Jak wspominasz te odskocznie? Sokół: Ja całe życie szukam nowych rozwiązań muzycznych, nigdy nie zamykam się w jednaj strukturze muzycznej, to byłoby niezdrowe. Jako wentyl bezpieczeństwa nagrywam, choćby gościnnie inne rzeczy. Kawałek z 15 Minut projekt był świetny: współpraca z Jankiem Młynarskim i Foxem, ich granie tego drum’n’bassu na żywo na słynnych imprezach w klubie Punkt, super to wspominam! Na dodatek kiedyś się okazało w ZAiKSie, że tekst śpiewany przez Anię Szarmach napisała Kayah, tak więc mam z nią współautorski kawałek, o czym początkowo nie wiedziałem. był trochę później i finalnie ten numer trafił na płytę Sokół / Pono, bo grupa wrzuciła go wtedy tylko do sieci, bardzo lubię ten kawałek. By loading the video, you agree to YouTube’s privacy more Load video Always unblock YouTube AW: Kilka lat temu Rafał Grobel zainicjował projekt Niewidzialna Nerka, który również miał łączyć świat estetyki klubowej i rapowej nawijki – zresztą z sukcesem. Podobały cię się te utanecznione wersje klasyków? Sokół: Nie byłem świadkiem powstawania tego projektu, usłyszałem dopiero efekt finalny, byłem tym zajarany – klasyczne polskie kawałki rapowe zyskały nowe życie. AW: Jakie masz zdanie na temat kultury remiksu? „Czysta Brudna Prawda” zawierała reinterpretacje podstawowych wersji z podstawowego krążka. Sokół: Bardzo lubię remiksy, odmienne podejście do oryginałów. Jedyna rzecz, jaka mi przeszkadza i której nie akceptuję, to dowolne rozdawanie acapelli. Często powstają wtedy bowiem słabe, „fanowskie” remiksy – w zupełnie niekontrolowany sposób, a za niektóre autorzy powinni się wstydzić. W Polsce jest słaba edukacja muzyczna nie tylko na poziomie podstawowym i klasycznym, ale też w przypadku muzyki współczesnej, dorośli ludzie nie kumają co to są blendy, remiksy, mashupy i potem wydaje im się, że taki słaby remix to oficjalny kawałek, który wypuścił artysta. AW: Czy to prawda, że na Twoim solowym albumie miał się znaleźć utwór z podkładem od bardzo znanego duetu producentów elektronicznych, ale finalnie nie wszedł na tę płytę? Sokół: Tak, faktycznie tak było. Chodzi mianowicie o podkład od Catz ‘N Dogz. I ja im tego bitu absolutnie nie oddam, zatrzymuję go! (śmiech) Nie udało mi się nagrać nic dostatecznie dobrego, a nie chciałem nagrywać nic na siłę. Moje płyty bywały czasami trochę przeładowane, miewały po 18-20 kawałków. Teraz 3 rozgrzebane utwory finalnie nie weszły na album, zostało 13 kawałków plus bonus i myślę, że to idealna długość płyty. AW: Wśród producentów pojawił się za to Bartosz Kruczyński aka Earth Traxx aka Pejzaż. Jak odnalazłeś się na jego podkładzie? Sokół: Na początku był w ogóle pomysł, by zaangażować więcej producentów z MOST-u. Bartek wyprodukował dla mnie kilka. Niesamowite jest to, że elektroniczne, nowoczesne rzeczy zrobili mi producenci hip-hopowi, a najbardziej klasyczny podkład dostarczył właśnie Bartek. By loading the video, you agree to YouTube’s privacy more Load video Always unblock YouTube Ile lat zaczekamy na nowe produkcje od ciebie, solowy album nr 2? Nie wiem, mimo wszystko chyba za wcześnie o tym mówić. Przy tej płycie rozpędziłem się przy końcówce pracy i pewnie łatwiej by mi było tę nowa nagrać teraz. Ale teraz czekają mnie koncerty i wiele innych spraw, więc nie liczyłbym na szybką kontynuację.
BraKe na fb: BraKe na ig: film: Joker #Sokół #Paluch #Zepsuty #Koniec #świata #joker tekst: [Zwrotka 1: Sokół] Wyschnięty jak wagina podczas gwałtu Że dojebane chłopina, nie żartuj Wciąż mamy czas, nadzieję i szansę Chuj, że AIDS masz, traktuj życie z dystansem Nieważne, zobacz jak pięknie płonie tęcza Wstań z tego wózka, tańcz i rób zdjęcia Jesteśmy źli, czyli dobrzy, rozumiesz? Ci dobrzy źli są, bo inaczej zwariujesz Tak sobie kurwa tłumaczysz i żyjesz To inni zjebali ten świat, kropka, tyle Baba obciąga psu, zoofile Ktoś chce to oglądać, więc ktoś sprzeda bilet Jebany popyt, zabiłbym sukę Czas zgwałcić go wreszcie zbiorowo tu, w dupę I płacze patrząc, że przecież jest super Jak świat pierdolnie, chcę lecieć w dół brzuchem [Refren: Paluch] Jestem zepsuty? Czy to zepsuty świat? On mnie naprawi? Czy ja go naprawić mam? Nikt nie jest święty, wolny od wad Wolność zabija, tak samo jak jej brak Jestem zepsuty? Czy to zepsuty świat? On mnie naprawi? Czy ja go naprawić mam? Nikt nie jest święty, wolny od wad Wolność zabija, tak samo jak jej brak [Zwrotka 2: Plauch] Wyraźnie widzę co się dzisiaj dzieje z ludźmi Cały świat wisi w próżni, moda na bycie próżnym Styl życia luźny jak zwieracze łatwej dziury Bez zobowiązań, aż do zamknięcia urny Nigdy nie stanę obok was, kurwy Niech wam żyły pozatyka hajs, kurwy Zbyt wiele myśli różni nas, kurwy Już nie wiem czy to ja, czy to świat jest zepsuty Co ma dzisiaj wartość i za czym lecą sępy Handel prawdą i kreowane trendy Głuchoniemych stado słucha ślepych pasterzy Do głowy zawsze lepiej trafią płytkie wersy Brudne pieniądze, dzieci sprzedają ciało Drobne lepkie od spermy na buty wydają Ich stali klienci wracają do żony Niech wiedzą, że ich dzieci robią tak ze znajomym Naginanie normy, wymuszona tolerancja Demokracja, mniejszość walczy o prawa Tomek kocha Grzesia, Czesia Ewelinę Mamy równe prawa i chcemy mieć rodzinę Homo nastolatki będą teraz wjeżdżać w ślinę Widzieli swoich ojców zabawy intymne Czy to jest dziwne czy to naturalna sprawa? Chyba jestem za głupi, by jednoznacznie odpowiadać [Zwrotka 3: Sokół] Chcę lecieć i patrzeć, jak płonie to piekło I nim sam tam spadnę zobaczyć to piękno Dziś sam bym ludzkości gardło poderżnął Ale ogarnęła mnie obojętność Chcę lecieć i widzieć jak płoną te miasta I cieszyć się, że kres choroby już nastał Uniesie podmuch mnie, punkt dwunasta Jak za plecami zabłyśnie pierwsza gwiazdka
paluch ft sokół zepsuty świat brake blend